|
Blog > Komentarze do wpisu
Wielkie Grand Derby czas zacząć!dla tych wszystkich, którzy uważają, że flagi i inne elementy potrzebne do stworzenia prawdziwego święta na stadionie są zbędne.
:) Visca el Barca!
a to tekst, który nie zdążył się ukazać (z mojej winy) na pewnym portalu ;)
EL CLASICO CZAS ZACZĄĆ!
Derby Europy, Grand Derby, El Clasico. To tylko niektóre określenia odwiecznej wojny, która dwa razy do roku rozgrywa się w Hiszpanii. Dzisiejsze derby mają charakter szczególny. Zwycięzca poprzedniej edycji Ligi Mistrzów będzie podejmował zespół, który za niebagatelną sumę ponad 200 milionów Euro wzmocnił się kilkoma największymi gwiazdami europejskiej piłki. Ronaldo, Kaka, Ibrahimović czy jeden z łównych kandydatów do zdobycia Złotej Piłki- Messi- takie nazwiska muszą przyciągnąć widzów. Zarówno na stadion, jak i przed telewizory.
Historia jest znana Historia "grand derby" jest tak samo długa jak historia całej La Ligi. Ci, którzy uwielbiają statystyki zaczynają właśnie obliczać ile razy Barcelona pokonała Real na Camp Nou, ile razy przegrała a ile razy kibice "Blaugrany" wychodzili ze stadionu ze spuszczonymi głowami. Tak właśnie postępują kibice drużyn przed najważniejszymi spotkaniami piłkarskimi w Europie. W ubiegłym sezonie Barca wygrała z Realem dwukrotnie, na własnym stadionie 2:0, natomiast w Madrycie dokonała prawdziwej rzezi niewiniątek na piłkarzach Realu ogrywając "Królewskich" 2:6. Jednak historyczne bramki, statystyki i wygrane sprzed dekady dziś nikogo nie obchodzą. W Hiszpanii nikt nie liczy straconych i strzelonych przez te dwie drużyny bramek, nikogo nie interesują nawet mecze z poprzedniego sezonu, nie mówiąc już o tych sprzed kilku czy kilkudziesięciu lat. Kontekst, również ten polityczny, był inny, inne były realia, piłkarze jeszcze nigdy nie kosztowali tak dużo jak dziś. Liczy się tu i teraz, to czy dzisiejszego wieczoru triumf nad odwiecznym rywalem świętowac będą kibice Barcy, czy kibice Realu.
Podtekst polityczny Podczas spotkań wielkich drużyn zazwyczaj dochodzi również do wielkich kontrowersji, lub skandali. Spotkania Barcy z Realem od zawsze były pełne podteksów.Moment kulminacyjny w historii meczów pomiędzy drużynami nastąpił w okresie rządów generała Franco. Generał jako zadeklarowany antykomunista i wojownik o jedność narodu Hiszpańskiego tłumił wszelkie działania regionów autonomicznych do uzyskania pełnej niepodległości, dlatego nakazał zmianę nazwy klubu ze stolicy Katalonii (z Football Club Barcelona na Club del Futbol Barcelona) i usunięcie z herbu barw tego regionu Hiszpanii. Nic to jednak nie dało, na mecze Barcelony nadal przychodziły tłumy Katalończyków. Barca co prawda zostawała w cieniu Realu, ale tylko w rządowej propagandzie, która miała na celu zdyskredytowanie wszelkich symboli Katalonii, której Barcelona była jednym z głównych symboli.
Zdrada- żeby pomarańczami w ciebie rzucali Z racji wszystkich podtekstów politycznych towarzyszących spotkaniom Barcy i Realu szczególnego znaczenia nabrała kwestia przynależności i wierności klubowym barwom. Piłkarzy, którzy zamieniali piłkarskie stroje Realu na stroje Barcy i odwrotnie było na przestrzeni wieków stosunkowo niewielu. Nikomu bowiem o zdrowych zmysłach nie przyszła by do głowy zamianu Realu na Barcelonę i narażenie się na gniew milionów kibiców na całym świecie. Najbardziej spektakularnym transferem na linii Barcelona-Real był transfer Portugalczyka Luisa Figo. Pomocnik Dumy Katalonii zachęcony wielkimi pieniędzmi przez nowego prezesa Realu zawitał na Santiago Bernabeu latem 2000 roku. I już w pierwszym meczu przeciwko Barcelonie przekonał się, że zdrada klubu to nie tylko puste hasła fanatycznych kibiców. Przy każdym dotknięciu przez niego piłki na stadionie rozlegały się przeraźliwe gwizdy, a kiedy tylko Figo zbliżał się do linii bocznej w jego stronę z trybun leciały monety, owoce a nawet telefony komórkowe. Gniew kibiców "Blaugrany" nie znał granic. Podobnie zresztą brak sympatii do Luisa Enrique- byłego gracza Realu Madryt, a później jednego z najważniejszych piłkarzy Barcy- demonstrowali kibice Królewskich, ale to co spotkało Luisa Figo można śmiało określić "psychologicznym linczem". Nigdy wcześniej, ani nigdy później piłkarza Realu nie spotkały takie przykrości ze strony kibiców Barcy, jak właśnie Portugalczyka Figo.
Real dziś Dziś w stolicy Hiszpanii rządzi pieniądz. Pod wodzą nowego- starego prezesa - Fiorentino Pereza powstaje się po raz drugi Real pełen gwiazd. Nikt nie ma wątpliwości, że jest to drużyna całkowicie inna niż ta, która kończyła poprzedni sezon. Christiano Ronaldo, Kaka, Benzema, Xabi Alonso nie zostali kupieni przez Pereza po to, aby teraz wybaczono im porażkę w najbardziej prestiżowym meczu sezonu. Głód sukcesów w stolicy Hiszpanii spowodował, że po poprzedniej wpadce z budowaniem "Galacticos" kibice szybko Perezowi wybaczyli, ten rzeczone kredyty zaufania zamienił na kredyty w największych bankach i w Madrycie rozpoczęła się gorączka zakupów. Za samego Christiano Ronaldo Real Madryt zapłacił latem Manchesterowi United 96 milionów Euro.O wielkości tej sumy niech świadczy fakt, że wystarczyła by ona do pokrycia budżetów wszystkich klubów Polskiej Ekstraklasy i I Ligi. Mimo wielkich, a zdaniem Michaela Platiniego- wręcz "niemoralnie olbrzymich" pieniędzy wydanych na trasfery, gra Realu nie zachwyca kibiców ani samego prezesa Pereza. Dziś piłkarze Manuela Pellegriniego mają za zadanie udowodnić, że ogromne kwoty wydane na nich latem nie były pieniędzmi wyrzuconymi w błoto.
Barcelona dziś W składzie Barcelony w porównaniu do poprzedniego sezonu zaszła w zasadzie jedna, ale niezwykle istotna zmiana. Kameruńczyka Samuela Eto'o zastąpił wysoki, dobrze grający technicznie Szwed- Zlatan Ibrahimović. Nie zmienił się natomiast styl gry "dumy Katalonii". Setki podań wymienianych na całej długości boiska przez cały mecz z dokładnością co do centymetra, zabójcza forma Xaviego Hernandeza, środkowego pomocnika Barcelony, kuszt w połączeniu z dkładnością Henry'ego oraz szybkość połączona z młodzieńczym sprytem Leo Messiego pozwalają pozostawać Barcelonie w czołówce najbardziej efektownie grających zespołów. Patrząc na grę poszczególnych piłkarzy każdy kibic Barcelony pieje z zachwytu nad formą "Dumy Katalonii". Jednak Barcelona zaliczyła w tym sezonie już kilka wpadek, między innymi w Lidze Mistrzów, kiedy w dwóch meczach z Rubinem Kazań wywalczyła raptem jeden punkt, remisując z Rosjanami na wyjeździe, a także przegrywając w lidze z Athletic Bilbao 1:2. Gdyby jednak trzymać się starej piłkarskiej zasady "Jestes tak dobry jak Twój ostatni mecz" to Barcelona po wygranej w Lidze Mistrzów z Interem Mediolan 2:0 nie ma się czego obawiać w starciu z Realem. Kibice natomiast zamiast zwykłego meczu mogą spodziewać się prawdziwego spektaklu. Autor: Maciej Paprocki niedziela, 29 listopada 2009, maciek_paprocki
|
|